Byli alumni-żołnierze na Jasnej Górze. Minęło 50 lat od wcielenia do wojska
Kapłani, którzy pół wieku temu jako klerycy musieli odbyć przymusową służbę wojskową w PRL, spotkali się na Jasnej Górze. Dwudniowa pielgrzymka była okazją do dziękczynienia i wspomnień z jednostki w Bartoszycach.
W dniach 26–27 października w jasnogórskim sanktuarium odbyło się doroczne spotkanie duchownych, którzy w czasach PRL musieli przerwać formację seminaryjną z powodu powołania do wojska. Tegoroczny zjazd miał wyjątkowy wymiar, ponieważ przypada w 50. rocznicę ich wcielenia w kamasze.
Uroczystości rozpoczęły się wieczorną modlitwą podczas Apelu Jasnogórskiego, po czym kapłani uczestniczyli we wspólnej mszy świętej. Do Częstochowy przyjechali księża z różnych polskich diecezji, których w 1976 roku skierowano przede wszystkim do specjalnej jednostki w Bartoszycach.
Próba złamania powołań w czasach PRL
Powoływanie kleryków do zasadniczej służby wojskowej było jednym z elementów represyjnej polityki władz komunistycznych wobec Kościoła katolickiego. Przymusowy dwuletni pobyt w armii miał odciągnąć młodych mężczyzn od seminariów oraz skłonić ich do rezygnacji ze stanu kapłańskiego.
Do specyfiki tamtych realiów odniósł się metropolita częstochowski, zwracając uwagę na wyzwania moralne, przed którymi stawiano seminarzystów:
„Nazwałbym to czasem zmagań, dlatego że wprost ten program, który miał na celu, żeby ich odciągnąć od studiów seminaryjnych, żeby nie przygotowywali się do kapłaństwa, to jest jedno działanie, ale drugie, które było bardziej niebezpieczne, na które wskazuję, a mianowicie, żeby wrócili do seminarium, ale byli w służbie bezpieczeństwa”.
Wspomnienia z Bartoszyc po pół wieku
Głównym motywem jasnogórskiego spotkania było dziękczynienie za wytrwanie na wybranej drodze oraz możliwość ukończenia studiów po powrocie z wojska. Wypowiedział się na ten temat ks. Jerzy Ślusarczyk z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej:
„Celem jest 50-lecie od momentów wcielenia do Bartoszyc, a więc do wojska, kiedy brano z poszczególnych seminariów kleryków i stąd też nasza obecność, żeby w jakimś sensie wyrazić wdzięczność, że po dwuletniej służbie powróciliśmy z powrotem do seminarium”.
Duchowny dodał również, że choć dla młodych kleryków wojskowa codzienność i presja ze strony ówczesnych władz były bolesne, to z perspektywy pięćdziesięciu lat dawne wydarzenia budzą przede wszystkim wzruszenie i braterskie wspomnienia.



